You are currently browsing the tag archive for the ‘Wrocław’ tag.

O uwielbieniu do kupowania majtek już pisałam.
Dziś „rozbudziło” się tłumione od dawna, kolejne uzależnienie – kupowanie torebek.

Jeżdżąc tramwajem 22 na wrocławski dworzec PKP, zauważyłam po drodze pewien intrygujący sklep.
Kolorowa wystawa obklejona sylwetkami nietoperzy, za szybą stojące torebki w różnych „śmiesznych” kształtach. Zaintrygował mnie. Za każdym razem kiedy jechałam tą trasą, obiecywałam sobie, że tam zajdę.

Więcej na:

http://marakyo.pl/

Reklamy

„Ból głowy potrafi być wredny. Zwłaszcza kiedy „nawiedza” mnie w kompletnie nieodpowiednich momentach. Dookoła cisza, spokój, brak nerwów i podwyższonego ciśnienia…a tu *bah*.”

Więcej na:

www.marakyo.pl

Te myśli często przewijają się ostatnio przez moją głowę.

Nie znoszę takich sytuacji, na które nie mogę nic poradzić.
Nie znoszę takich sytuacji, kiedy widzę, że wszystko to co, sądziłam o danej osobie mogę sobie „wsadzić”.
Nie znoszę kiedy ktoś mówi, że zależy mu na mojej opinii, po czym ignoruje to co mówię na zmianę z obrażaniem się.
Nie znoszę być rozczarowana i zniesmaczona ludźmi, których uważałam za wartościowych.
Nie znoszę tego wszystkiego…bo to boli. Jak chyba każdy zawód na drugim człowieku.

Tracę dobrego znajomego. Tracę go nie z czyjejkolwiek winy, ale przez jego życiowe wybory i zmiany jakie dokonują się w jego charakterze. Zmiany gwałtowne i niekiedy o 180 stopni.
Po raz kolejny w moim życiu dzieje się tak, że to co wiedziałam o danej osobie wydaje się zbiorem, który należałoby umieścić w kategorii „może i kiedyś było, ale za cholerę nie wróci”.

Nie jest mi łatwo to wszystko w sobie ogarnąć.
Ciągle szukam swojego miejsca we Wrocławiu. Niezbyt idzie mi odnajdywanie się tu. Mam kilka „miłych”  punktów ale żaden nie jest „tym moim”. Choćby takim na początek.

Jest tu jednak pewna osoba, która bardzo stara się mi pomóc i sprawić mi radość. Nie musi mi przychylać nieba, wystarczy, że chce jej się mnie słuchać, próbuje zrozumieć moje wady i wątpliwości, a co najważniejsze – zawsze stara się znaleźć dla mnie czas. To pomaga. Bardzo pomaga.

W życiu tak to już chyba jest, że coś tracimy i coś zyskujemy.
Tracę dobrego znajomego, bo endorfiny, hormony i sperma zalały mu mózg. Nie bronię mu szczęścia, ale po tym jak się przy naszym ostatnim spotkaniu zachowywał – niezbyt chcę go widzieć. Poziom „miłosno-seksowego zaślepienia” sięgnął braku szacunku dla poglądów innych (m.in. moich).
Za to, powoli chyba zyskuję poniekąd bratnią duszę, której chce się mnie słuchać i ze mną spotykać. Która jest szczera i mówi mi co myśli nawet wtedy, kiedy okazuje się to niezbyt miłe. To w niej cenię. Poza tym, działa na mnie uspokajająco. Po spotkaniach z nią nabieram odrobiny wiary, że wszystko się ułoży, a to co złe w moim życiu niedługo się odmieni.

 

K. – Dziękuję Ci.

Olsztyn nie jest aż taki mały. Około 177 tysięcy mieszkańców to dla mnie nie mało ( wg danych GUS z dnia 31.12.2009 – 176457 mieszkańców).
Po spędzeniu we Wrocławiu (632146 mieszkańców) dwóch tygodni zauważam wiele różnic w zachowaniu mieszkańców Olsztyna i Wrocławia.

We Wrocławiu czerwone światło mogłoby nie istnieć. Zbyt wiele osób ma je gdzieś. Jeśli tylko wejście na pasy nie grozi potrąceniem, bo samochody są w miarę daleko, nikt nawet nie patrzy co pokazuje mu sygnalizacja świetlna.

Tramwaje są dużą różnicą między dwoma miastami.  W Olsztynie dopiero powstaną dwie linie. We Wrocławiu jest ich zdecydowanie więcej. Zachowanie młodzieży w tym środku komunikacji pozytywnie mnie zaskoczyło. Częstość ustępowania miejsc starszym była dla mnie zaskakująco miła. Nie wiem czy tak samo wygląda sytuacja we wrocławskich autobusach. Jeszcze nie miałam okazji z nich korzystać.

Niecierpliwość ludzi we Wrocławiu jest zdecydowanie wyższa niż u Olsztyniaków.
Z tym wiąże  się również zawyżony poziom wpadania na ludzi, szturchania się, wzdychania w kolejkach, a sporadycznie słowna próba interakcji obelżywych.

Z drugiej jednak strony poziom „pomocności” wrocławiaków jest w mojej ocenie trochę wyższy niż Olsztynian.

 

Podsumowując. Póki co próbuję się przyzwyczaić do otaczających mnie realiów, ale kilka „olsztyńskich nawyków” chyba we mnie pozostanie 😉

P.S. Dzisiejszy widok z balkonu prezentował się następująco:

No i jestem we Wrocławiu. Studia rozpoczęte, pokój wynajęty. Okolica nawet niezła.

Więcej szczegółów wkrótce.

P.S. Widok z balkonu na 11 piętrze 😉 A w tle przygrywa takowa piosnka:

http://ka93te.wrzuta.pl/audio/as1aAJFE3X9/menomini_-_niebo

Ostatnio nie miałam kiedy pisać.
Ochoty również było brak.
Teraz chęci również jest niewiele.
Pewnie dlatego, że trochę się w moim życiu „ruszyło”.

  1. Już po rozprawie sądowej. O dziwo strona przeciwna w ogóle się nie pokazała, a łączny czas spędzony przeze mnie na sali sądowej to ok 5 minut łącznie.  Było trochę zabawnie. Sędzia sympatyczny. Wyrok dla mnie pomyślny. Oby zastosowanie się do wyroku przez stronę przeciwną było równie „przystępne” jak mój dzisiejszy pobyt w sądzie.
    Jestem najszczęśliwsza z faktu, że to wreszcie się skończyło, bo cała „zadyma” trwała od lutego.
  2. Wrocław woła. A konkretnie instytut dziennikarstwa i komunikacji społecznej. Wyprowadzka z domu w środę, a nawet nie zaczęłam się pakować.
  3. Już po konwencie.  Moim zdaniem wyszło całkiem nieźle. Jak na imprezę lokalną z bardzo kiepską reklamą, uczestnicy dopisali 🙂
    Wiem jedno – wycinanie identyfikatorów, laminowanie ich, kolejne wycinanie i dziurkowanie nie byłoby takie sprawne gdyby nie pomoc.
    Dzięki Sivy :*

Robię sobie kilka dni przerwy.

Przerwy na wyjazd do pięknego miasta Wrocław.
Oby kilka spędzonych tam dni rozładowało trochę moją nerwicę 😉

Wycieczka będzie też okazją do zrobienia kilku zdjęć. Oby tylko pogoda była ładna.

„O czym i dlaczego”

Blog ten poświęcony jest pewnemu drzewku bonsai.

Jest też poświęcony jego właścicielce, która ze swojego punktu widzenia stara się rozpatrywać różne ludzkie zachowania i sytuacje, które przynosi nam życie.

Właścicielce, która maniakalnie fotografuje wszystko, co uznaje za godne uwiecznienia.
Według niej dobry koncert to taki, na którym większość czasu spędza na robieniu zdjęć .

Właścicielce, której rozbieżności w guście muzycznym są często przez innych wyśmiewane. Na której biurku stoi akwarium, w którym mieszka karpik koi zwany Ojcem Dyrektorem.

Słuchawszy ♫

Zdecydowanie ZA dużo radia...

Poza radiem - kompletny random

Prawa autorskie

Wszystkie teksty i zdjęcia (jeśli nie jest zaznaczone inaczej) zamieszczone na tym blogu są mojego autorstwa i są moją własnością. Ich powielanie oraz dokonywanie na nich jakichkolwiek innych czynności bez mojej zgody ani wiedzy jest zabronione.