„Uwierzcie mi…naprawdę kocham deszcz”

Od wczoraj dźwięki piosenki Roberta Kasprzyckiego – „Naprawdę kocham deszcz” przygrywają w słuchawkach . Odkąd usłyszałam ją przypadkiem w radiowej trójce prawie trzy lata temu towarzyszy mi ona w każdej złej sytuacji lub chwili zadumy.

„Lubię gdy deszcz obejmuje mnie

Mówiąc że nikt nie zobaczy łez

Nikt nie okłamie, nie zrani już

Tak szepcze deszcz mokry anioł stróż

i wiem że będę już zawsze sam

bez gorzkich prawd i półsłodkich kłamstw

bo jeśli tego na prawdę chcesz

samotność jest jak deszcz”

Zaczęłam doceniać obecność mojego „anioła stróża”. Choć jest ode mnie oddalony o prawie 500 km czuwa nade mną. Miło jest wiedzieć, że jest się dla kogoś ważnym. Choć brak fizycznej, namacalnej bliskości niekiedy wykańcza. Psychicznie i emocjonalnie. Taka samotność jest najgorsza.
Chociaż i tak staram się wytrzymać. Chyba dla tego anioła warto.
Reklamy