Jeszcze rok temu gdy szłam po ulicach przysłaniając głowę moją haftowaną parasolką, ludzie patrzyli na mnie jak na wariatkę. Widok wachlarza też wzbudzał zdziwienie. Teraz zarówno parasolka jak i wachlarz zdają się być elementami pożądania. Wyraz na twarzach niektórych Pań jest „zabójczy” (dosłownie i w przenośni). Patrzą na mnie jakby miały mnie za chwile ogłuszyć i ukraść upragniony przedmiot dający względnych chłód.

„Bieganie” w taki upał po urzędach i załatwianie przeróżnych papierów bywa zdecydowanie męczące. Zwłaszcza kiedy okazuje się, że przyszłam w dobre miejsce, ale te dokumenty posiadają piętro niżej w pokoju „x” do którego kolejka ciągnie się przez cały korytarz. Po takim „odprawianiu” z pokoju do pokoju, wszystkiego się człowiekowi odechciewa.
Nawet pisania na blogu 😉

Kwestie uczelniane też już w jednej placówce załatwione. „Kandydat przyjęty”. No to 50% sukcesu. Wyniki z drugiej uczelni będą dopiero pod koniec września :/ Niestety, jeszcze tyyyyle czasu  i człowiek póki co niezbyt wie czy może na coś liczyć czy nie. Oby się udało.

Wstępny pomysł „Olsztyna na co dzień – w obiektywie” opóźnia się przez ten upał. Wiem, że teraz tracę pewnie setki „ciekawych ujęć”, ale mówiąc szczerze, mam to gdzieś. Zabiorę się za realizację kiedy te upały trochę zelżą. Tak będzie lepiej dla mnie. Jako jednostka nie znosząca wystawiania swojego ciała na upał i działanie promieni słonecznych, wolę z tym poczekać.

Podwórkowe nietoperze chyba też mają dosyć upałów i „pokazują się” nad placem zabaw coraz później. Ucieszyła mnie informacja, że wiele osób z Lelowa (teren popowodziowy) zakłada na podwórkach tzw. „batbox’y” czyli skrzynki dla nietoperzy. Nietoperze potrafią zjeść ok. 2000 owadów jednej nocy. Dzięki echolokacji, z „namierzaniem” komarów również nie mają problemów 😉
W takich chwilach żałuję, że mieszkam w bloku i raczej mogę zapomnieć o tym, że spółdzielnia zgodziłaby się na umieszczenie takiej skrzynki na ścianie któregoś z bloków.

Za to mamy kolejnych mieszkańców koło placu zabaw. To para srok. Rzadko widać je razem, ale czasami latają wspólnie i odganiają inne sroki ze swojego terenu. Upodobały sobie ostatnio skakanie po blaszanym daszku na mojej klatce schodowej. Skaczą, skrzeczą i tym samym zapewniają mi pobudkę ok. godziny 8-9 rano.

Ot i tak sobie skacze i tupie.

Reklamy