Egzamin zaliczony. Wreszcie. Po tygodniu nauki jest „bdb” w indeksie 🙂 Cudem co prawda i chyba dzięki względnie dobremu humorowi Pani doktor ale jest.

Trochę się wydarzyło przez te kilka dni ciszy. Gdybym miała opisać wszystko pewnie pisanie trwałoby do wieczora. Dlatego może lepiej będzie jak nie będę się nad tym tak długo rozwodzić.

Dzisiaj zaczynają się olsztyńskie juwenalia zwane Kortowiadą. Trochę obawiam się zabierać ze sobą aparat ale zobaczymy, może się skuszę 🙂  A właśnie, tak przy okazji. Do „kolekcji” przybył mi właśnie nowy aparat – Canon 550D 🙂 Co prawda jest to prezent „przedwczesnourodzinowy” ale bardzo zaskakujący. Teraz toczą się miedzy mną a moim tatą zażarte polemiki „dlaczego nie sprzedam mojego starego 350D”, ale ogólnie jest wesoło 🙂

Część zaliczeń już za mną. Jeszcze tylko trzy. Więc oby do przodu, a później obrona.  Jakoś dam radę. Nie ma przecież innej opcji!

Andżela wypuszcza coraz więcej nowych pułapek, Pafnucy kwitnie co jakiś czas, a storczyki ciągle kwitną 🙂
Po ostatniej wizycie w OBI przybyła mi nowa roślinka  – „żywy kamień” . Maluch dostał imię Franciszek i rośnie teraz z innymi kaktusami 🙂

Oby w tym roku Kortowiada się udała 🙂

*Dzisiejszy dzień mija przy dźwiękach Cranberries. Czasem agresywnie, czasem spokojnie… właśnie chyba tak jak powinno być. Być akurat dzisiaj. *

Reklamy