Ja właśnie doświadczam takiej nudy. Nudy dziecka sąsiadów, którzy mieszkają pode mną. Mała szaleje tak, że jej wrzaski skutecznie przenikają betonowe ściany 😛

Uwielbiam burze. Jedna właśnie trwa w najlepsze i chyba nie zamierza prędko się oddalić. Piorunów dziś zabłysło niewiele, ale silne grzmoty nadrabiały wyrabianie nastroju 🙂
Przy takich ulewach mam po prostu ochotę wyjść i zmoknąć.  Po prostu chodzić bez celu i moknąć, uśmiechając się przy tym do „kapiącego nieba”.

Kiedy pada od razu  przypominają mi się słowa pewnej piosenki Roberta Kasprzyckiego. Często podśpiewuję jej refren, nawet kiedy nie pada, bo  i ja naprawdę kocham deszcz.

Reklamy