Widok powybijanych szyb na klatce schodowej, wyłamanych drzwi wejściowych i kompletnie niepotrzebnego obok domofonu zaciekawił mnie. Idąc ciągle chodnikiem przy głównej drodze, nigdy bym tego widoku nie „znalazła”. Fasady budynków przy ulicy, poprzez swój zadbany wygląd, odwracały uwagę od tego, co było za nimi.  Wystarczyło skręcić w boczną uliczkę, żeby zobaczyć kompletnie „inny świat”. Świat powybijanych szyb, siedzących na podwórku pijanych Panów i psów wychylających się z okien i szczekających na wszystko.
I pomyśleć, że po drugiej stronie ulicy jest ogromne centrum handlowe, w którym robienie zakupów to oznaka dobrobytu. Ciekawa jestem czy którakolwiek z osób roztrwaniająca tam pieniądze na bezsensowne pierdoły oglądała choć raz  taki ukryty „inny świat” i zastanowiła się nad tym, jakie ma szczęście, że może wydawać pieniądze na zachcianki.


Takie krótkie chwile uświadamiają mi jaka ze mnie szczęściara.

Advertisements