Nie znoszę się pakować.
Skreślanie kolejnych pozycji z listy „rzeczy do zabrania” i przypominanie sobie co chwilę o czymś jeszcze, jest bardzo wnerwiające. I tak jak wsiądę jutro do pociągu to przypomnę sobie, że czegoś jeszcze zapomniałam.

Grzane wino niestety niezbyt wspomaga zorganizowanie. Za to doskonale odpręża.
Mam tylko nadzieję, że w pociągu nie będzie bardzo tłoczno. Mam o tyle dobrą sytuację, że wsiadam na pierwszej stacji, więc zajęcie sobie miejsca to nie jest problem.

Oby te sześć i pół godziny minęło w znośny sposób.

Reklamy