Na kartach papierowego albumu pojawia się coraz więcej zdjęć. Niektóre dostałam w „prezencie”, niektóre zostały wybłagane. Ważne, że na każdym z nich jest ktoś z mojej rodziny. Niektórych osób nigdy nie poznałam. Wiem tylko, że „ten Pan ze zdjęcia” to mój dziadek. Właśnie dzięki takim zdjęciom choć odrobinę go poznaję. Przez „zapisane na papierze” miny, gesty, czynności, łatwiej przychodzą mi wyobrażenia, jaki mógł być.
Dzisiaj wolałam chyba patrzeć na nich i szeregować ich fotografie, niż tępo gapić się na transmisje mszy za zmarłych w Smoleńsku. Telewizor „gra” gdzieś w tle ale to bardziej z przyzwyczajenia niż zainteresowania.

Porządkowanie i zdobywanie zdjęć „idzie” powoli, jednak kiedy przewracam te czarne, papierowe strony wiem, że warto.

Advertisements