Na treść naszych snów nie mamy wpływu. Ważna jest jednak reakcja na dany sen po przebudzeniu.

Kolejny raz śniła mi się sytuacja, która nie ma prawa zdarzyć się naprawdę (bo raczej wątpię żeby wyśnione relacje miedzy mną a bohaterem mojego snu kiedykolwiek doszłyby do skutku). Nie pierwszy raz śniła mi się ta osoba właśnie w „takiej” roli. Co najśmieszniejsze, ten „facet” dobitnie mnie irytuje. Nie jeden wulgaryzm „uciekł mi z ust” na samą myśl o tym osobniku i można powiedzieć, że go nie znoszę. Jednak po przebudzeniu było mi przedziwnie błogo i miło. Moja podświadomość udowadnia mi przez te sny, że „znienawidzony osobnik” jakoś mnie pociąga. Nie rozumiem tego, wiem jedynie, że historie tworzone przez moją podświadomość można nazwać „niezrealizowaną ciekawością”. Sny pobudziły moja ciekawość i teraz zadaje sobie pytanie „a gdyby tak było, to co wtedy?”. Cały dzień ukazują mi się scenki z tego sennego obrazu, a głowę przenikają myśli „może gdybym spróbowała…”. Pewnie i tak nic by z tego nie wyszło, nawet gdyby naprawde zachciało mi się wprowadzania myśli w czyn. Teraz mogę tylko gdybać. „Nasza pornografia” Republiki lecąca w słuchawkach przywołuje na jawie ten senny scenariusz i nie pozwala mi o nim zapomniec. Tylko czy napewno chcę zapomnieć…

Reklamy