Jestem posiadaczką drzewka bonsai.

Jest to wiąz drobnolistny (jak sama nazwa wskazuje jest to drzewko liściaste).

Jest to drzewko urokliwe, a zarazem bardzo wredne. Może wydać się dziwne to co napiszę, ale mam wrażenie, że On odczuwa i podziela moje nastroje. Wystarczy, że wyjadę na kilka dni, On od razu zaczyna gubić liście (mimo starannej i fachowej opieki zapewnionej przez moją mamę). Wracam do domu zdenerwowana albo mam jakieś problemy trwające kilka dni, a On od razu marnieje.

Czasami zastanawiam się, czy możliwym jest przekazywanie swoich własnych nastrojów roślinie. Może to po prostu wszystko to jeden wielki zbieg okoliczności, a ja zaczynam te kawałki sklejać w jedną urojoną historię. Może z biegiem czasu tą niepewność rozwiąże codzienność.

On chyba lubi „cięższą” muzykę. Mimo identycznych czynności podlewania i nawożenia, zauważyłam, że więcej nowych pączków i liści pojawia się gdy słucham rocka czy metalu przez jakiś czas. Ja słyszałam, że muzyka klasyczna ponoć pozytywnie wpływa na wzrost roślin…ale gothic metal? A może po prostu lubi mój głos kiedy śpiewam niektóre ze słuchanych piosenek? Tego nie wiem.

Ten zielony wstręciuch bardzo zmarniał po moich długich wakacyjnych wyjazdach. Teraz powoli wraca do zdrowia. Nowe listki jakoś dają sobie rade i mam nadzieję, że odzyska dawną formę. Trzymajcie kciuki, żeby „rósł silny i zdrowy” 😉

Reklamy