Stwierdzenie zasłyszane na placu zabaw z ust dziecka (na oko cztero-pięcio latka) do drugiego malucha:
* sepleniącym głosem* -wiesz co? possaj węża a najlepiej to wał ci w oko. Po czym pięciolatek rzucił o ziemię wiaderkiem, łamiąc je i oddalił się w kierunku huśtawek.
Mnie dzisiejsze dzieci czasami przerażają jeśli idzie o sposób w jaki zostały “wychowane” :/ Potwierdza to moja teorię – w wielu przypadkach, rodzice po prostu nie potrafią dobrze wychować swoich dzieci.


25 uwag
RSS dla komentarzy tego wpisu
24 Maj 2010 @ 00:59
Homoja
Zupełna zgoda. Jednak trzeba przyznać, że dziś w czasach wychowywania bezstresowego(nie do końca wiem na czym to polega, ale w praktyce wygląda to tak, że dziecku wolno wszystko) rodzice trochę są zagubieni. Klaps może równać się oskarżeniem o pobicie lub molestowanie nawet. A czasem tylko klaps może przywrócić dziecku zachwianą równowagę, nie wiem tylko czy hormonalną
24 Maj 2010 @ 12:16
marakyo
Nie pamiętam w którym europejskim kraju, ale jest coś takiego że nie masz prawa nawet dziecka “szarpnąć” za rękę jeśli od ciebie ucieknie, bo od razu policja, prokurator i sąd :/
24 Maj 2010 @ 11:00
Widmowy
Wyniki wymuszonej “cywilizacji”, ale też nieodpowiedzialności tzw. dorosłych. Myślę, że bardzo wiele osób nie powinno mieć dzieci, bo po prostu nie mają pojęcia co z nimi po spłodzeniu zrobić. To nierealne, ale czasem myślę, że jeśli ktoś chce mieć dziecko powinien przejść specjalne psychotesty (z wynikiem pozytywnym). Zresztą podobnie w kwestii posiadania zwierząt.
24 Maj 2010 @ 12:19
marakyo
A ja się z tobą zgodzę. Dla mnie to by nie było nienormalne tylko właśnie słuszne. Sama po sobie czuje, że nie miałabym pojęcia o wychowaniu dziecka, dlatego nie myślę w ogóle o “posiadaniu” takowego.
24 Maj 2010 @ 12:26
melaroza
Problem jest inny – że najczęściej wychowują ich tak, jak ich samych wychowano. Jeśli 20-latek potrafi się na ulicy nagle odwrócić w bok i bezceremonialnie “odlać” na pobliski murek, nawet bez rozglądania, czy ktoś go widzi (a widzi), to co tu gadać o wychowaniu?
A jak sie słyszy, jak rozmawiają czasem ze sobą rodzice tych słodkich maluszków, to już się naprawdę nie ma co dziwić. Uśliski i pozdrowienia dla twojej muchołówki od Adelki.
24 Maj 2010 @ 12:59
marakyo
Andżela dziękuje
Teraz dużo czasu spędza na balkonie po tym jak się już zaaklimatyzowała do mieszkaniowych warunków.
24 Maj 2010 @ 19:24
NintendoPassion
Co dzieje się w domu, nie mówi się nikomu! Teraz już wiesz co mówią w domu tego dziecka. Heh, nie dziwi mnie to. Jeno martwi.
24 Maj 2010 @ 19:29
marakyo
Nie tylko ciebie to martwi.
Ja kiedyś jednego malucha zapytałam na spokojnie czy wie, że “brzydko mówi” to jeszcze swoje zebrałam i piaskiem dostałam
25 Maj 2010 @ 09:40
Dupa nie szklanka. Nie pęknie. « NintendoPassion.pl
[...] tej krótkiej refleksji skłonił mnie wpis marakyo o bluzgającym pięciolatku. Dzieci nie wolno bić. Wiadomo. Ale od czasu do czasu mała dyscyplina się należy. Patrząc z [...]
25 Maj 2010 @ 15:50
marakyo
Dziękuję serdecznie!!
25 Maj 2010 @ 16:04
NintendoPassion
Eh tam
25 Maj 2010 @ 16:01
pasazernagape
Nie istnieje bezstresowe wychowanie. Jeśli “wychowanie” jest bezstresowe, to go nie ma. Wychowywać = kierować.
W starożytności przyszła matka pobierała nauki o wychowywaniu dziecka, o jego rozwoju – oczywiście była to wiedza inna niż teraz, ale liczy się fakt, że w ogóle się tym zajmowali. A teraz? Dzieci są często z przypadku, na dzieci nie ma czasu, “wychowa” przedszkole itd. I tu, gdzie zaczyna się spychologia, rosną takie potworki.
25 Maj 2010 @ 16:06
marakyo
Ja do przedszkola uczęszczałam. Dzięki opatrzności opiekunki były “normalne” i potrafiły na nas porządnie wrzasnąć kiedy było trzeba. Dzisiaj, to za takie coś pewnie wyleciałyby z pracy, no bo “bezstresowe wychowanie”. Teraz faktycznie jest tak, że “rodzice” wiele oczekują od przedszkola, szkoły, a ze swojej strony nie “wkładają” wiele w to wychowanie :/
Dzięki serdeczne za odwiedziny i pozdrawiam
27 Maj 2010 @ 07:41
TC
Jeszcze trochę, a niemowlaki między posiłkami zamiast a gugu a gugu, będą seplenić – madafaka daj cycaka.
Albo świat pędzi w nieznane (czytaj; nad przepaść) albo ja się starzeję
Pozdrawiam.
27 Maj 2010 @ 09:47
marakyo
“madafaka daj cycaka” <- To jest tekst roku
Oryginalna wersja mojego powiedzenia to "kisiel w gaciach" ale chciałam być bardziej subtelna
Serdeczne dzięki za odwiedziny
27 Maj 2010 @ 10:00
Widmowy
Ciekawe co pokaże praktyka jak już poszczególni autorzy komentarzy będą rodzicami
. Ja sam mam nadzieję, że dam radę. O ile w ogóle będę miał dziecko, bo na razie mój instynkt tacierzyński nie istnieje
.
27 Maj 2010 @ 10:15
marakyo
mój macierzyński póki co również nie istnieje
27 Maj 2010 @ 10:12
pasazernagape
Nie powinno istnieć słowo “tacierzyński”. Ojcowski, kurczę, co to za wymysł?!
27 Maj 2010 @ 10:18
marakyo
Poprawna polszczyzna przede wszystkim
Ale to chyba zabieg mający oswoić mężczyzn ze świadomością “przystępnego rodzicielstwa”. “Jesteś ojcem” brzmi o wiele poważniej niż “zostałeś tatą”. Sens ten sam ale jednak wrażenie troszkę inne
27 Maj 2010 @ 11:03
Widmowy
Takie słowo już chyba jednak istnieje? Tu i ówdzie się z nim spotykam kiedy mowa jest o urlopach ojcowskich, które są/będą odpowiednikami urlopów macierzyńskich. I nie jest to chyba takie złe określenie gdyż kojarzy się jednoznacznie.
Generalnie jestem jak najbardziej za poprawną polszczyzną. Ta zresztą również zanika.
27 Maj 2010 @ 11:10
marakyo
Niby istnieje,ale i tak jakoś mi nie pasuje
(ja wiem, że to żaden wyznacznik, ale właśnie to zauważyłam XD )
“Tacierzyński” nie jest nawet wykrywany przez najnowsze wersje słowników przeglądarkowych
27 Maj 2010 @ 11:16
pasazernagape
Właśnie też poszukuję. Profesora Miodka, najlepiej
Wydaje mi się, że “tacierzyński” to jakaś bezsensowna nowomowa stworzona przez zidiociałych polityków/dziennikarzy. Po co? Chyba się nigdy nie dowiem.
27 Maj 2010 @ 12:58
marakyo
To ty poszukaj, a ja skończę konsumpcję orzechowego ryżu po chińsko-indyjsku z bazylią anyżową (czytaj – zebranie wszystkich”resztek” jedzeniowych i wykombinowanie z nich czegoś ciepłego i jadalnego
)
30 Maj 2010 @ 15:19
pankolorek
jestem świadkiem takich akcji każdego dnia. degeneracja pokoleń od wczesnego wieku. no cóż – dzieci poprostu powtarzają po dorosłych.
30 Maj 2010 @ 15:45
marakyo
no niestety :/ Martwi mnie właśnie nieudolność dorosłych
Dzięki za wizytę